kolorowy ołówek

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!

Moje aktualne wpisy

rozdział 4




Najsmutniejsi tracą,
Najszczęśliwsi nie zauważają,
a ja nie chce nie zauważać
ani tracić



Przebrałam się w pidżamę

-Tęsknie, jesteś mi potrzebny- wymówiłam te słowa szeptem, wdychając zapach mojego brata który został na jego koszulce

Zeszłam na dół po szklankę wody. Zobaczyłam, że mama siedzi w salonie i ogląda telewizje. Smutna jak zawsze. Podbiegłam do niej ucałowałam ją w policzek.

-dobranoc mamusiu, kocham cię

Spojrzała na mnie i szybko uśmiechnęłam się do mnie. Brakuje mi jej, kiedyś była inna, otwarta, uśmiechnięta, pełna życia, a teraz zamknięta w sobie, wciąż siedzi albo w ogródku lub salonie. Gdy wraca z pracy zrobi obiad, chwile pochodzi po domu, a później znów się czuje jakbym mieszkała sama. Wzięłam głęboki chust powietrza i wyszłam z salonu udałam się do kuchni. Wzięłam szklankę, nalałam sobie wody niegazowanej i ruszyłam do góry. Picie położyłam na stoliku nocnym. Wzięłam komórkę i zobaczyłam na ekranie "3 wiadomości" szybko zobaczyłam od kogo " Agnieszka" a któż by inaczej. Napisała mi
"co robisz?"

następny:
jak tam spotkanie z Kubą?;D

a trzeci;
odp.Proszę.A może on tam jeszcze jest, niegrzeczna;P ;*

Odpisałam jej;
jestem w łóżku BEZ KUBY!! Spotkamy się jutro?

Oczywiście, musowo. Do zobaczenia w moim domu. Dobranoc;*

Dobranoc... Do jutra

****


Obudziłam się o 10.00. Usiadłam na łóżku,wystraszyłam się gdy spojrzałam na podłogę

- co ty tu robisz powiedziałam do Kuby
-leże- odpowiedział
- tego to się sama domyśliłam- powiedziałam z nutką sarkazmu
-kiedyś też tak przychodziłem i byłaś szczęśliwa
-wtedy byliśmy dziećmi...jak tu się dostałeś? przecież mojej mamy nie ma
-założę się, że by mnie nie wpuściła- patrzyłam się na niego czekając na odpowiedź- użyłem klucza, kiedyś mi go daliście, zachowałem go
- co tu robisz?- spojrzałam na niego wkurzona i czekałam na odpowiedź
- nudzi mi się, przecież nikogo tu nie znam... oprócz Agnieszki, ale ona mnie przeraża- wzdrygnął się na myśl o niej, a ja nie mogłam się powstrzymać się od śmiechu
- a propos Agnieszki, jak się poznaliście?
-to jest długa i dziwna historia

Milczałam, a on patrząc na mnie zrozumiał, że czekam na odpowiedź, uśmiechnął się do mnie.

-jak tu przyjechałem, czyli 3 dni temu. Nie poznałem tego miasta, dużo się tu pozmieniało. Wczoraj, kręciłem się koło twojego domu i zastanawiałem się czy wejść, nie wiedziałem czy jeszcze tam mieszkasz. Wtedy przyszła ona i spytała się mnie, czy ze mną jest coś nie tak, na początku nie wiedziałem o co jej chodzi, dopiero jak mi wytłumaczyła, że tu mieszka jej przyjaciółka to zrozumiałem pytanie. Spytałem się jej czy ciebie nie zna. Resztę możesz sobie sama dopowiedzieć- spojrzał się na mnie-a może się przebierzesz, w tym nie wyglądasz za fajnie. Liczyłem, że będziesz miała na sobie tylko bieliznę- walnęłam w niego poduszką, a on zaczął się śmiać
- jesteś dziwny, poczekaj tu a ja pójdę się ubrać
- nie mam zamiaru się stąd ruszać- ręce ułożył tak jakby się przed czymś bronił, a ja spojrzałam na niego karcącym spojrzeniem

Weszłam do łazienki rzeczy położyłam na szafce obok umywalki. Weszłam pod prysznic, umyłam się i założyłam ubranie, włosy spięłam w kucyk. Weszłam do pokoju. Kuby tam nie było, tylko kartka w miejscu gdzie on siedział. wzięłam ją i przeczytałam co tam pisze

"Poszedłem do kuchni,
pościeliłem ci łóżko,
oczywiście z nudów"


Idąc po schodach poczułam zapach placków. szybko poszłam do kuchni. Usiadłam na krześle on podając mi talerz powiedział

- nie rozumiem jak można tak długo się kąpać, siedziałaś tam ponad godzinę, zastanawiałam się czy czasami nie utonęłaś
uśmiechnęłam się do niego
- jak zgadłeś, gdzie to wszystko jest i nie wiedziałam, że umiesz gotować
-idę niedługo na studia, to muszę umieć gotować.Wiedziałem gdzie to jest bo nic się tu nie zmieniło, a składniki kupiłem. Byłem pewien, że śpisz, przecież jesteś śpiochem,
-a właśnie jaki profil bierzesz na studia?
podając wielką górę placków powiedział
-informatyk, programista
-założę się, że na UMK, większość moich znajo..
uciszył mnie i usiadł
- nie będę studiował w Polsce. Jadę do New Yorku, odkąd tam pojechałem moim marzeniem było skończyć tam studia, proszę uśmiechnij się,
-czyli znów mnie zostawisz?
-nie zostawię cię, będę przyjeżdżał tu w każde święto
- w święta tata będzie po mnie przyjeżdżał i zabierał do siebie
-a wakacje i ferie? przecież cały czas nie będziesz u taty
-ale myślałam, że będziesz tu na zawsze, że już się nie rozstaniemy, ja nie chcę żebyś znów znikał, jesteś moim przyjacielem
- ja nie znikam-uśmiechnął się

Wzięłam głęboki uspokajający oddech, nie chciałam o tym rozmawiać.
-muszę, kupić prezent-mówiąc do Kuby nałożyłam sobie naleśnika- dla Agnieszki, bo na dziś urodziny
-pojedziemy coś jej kupić, jak zjesz
-nie musisz jechać ze mną poradzę sobie sama, nie chcę krzyżować twoich planów
-po pierwsze nie mam żadnych planów, po drugie też chcę coś jej kupić
-to jedziemy?- spytałam się podekscytowana
nie zjadłaś wszystkiego- pokazał na górę placków przede mną
-wystarczy, że mama tak do mnie mówi

****


W samochodzie rozmawialiśmy jaki prezent dla Agnieszki, był by najlepszy. Wymyśliliśmy, że kupimy jej kolczyki. Weszliśmy do jubilera i wybraliśmy złote. Trochę trudno było przekonać Kubę, że ja też płacę. gdy jechaliśmy samochodem, wymyśliliśmy świetny plan każdy miał jeden kolczyk. Znaleźliśmy się koło domu Agnieszki. Od razu zaprowadziła nas do swojego pokoju. Odkąd ostatni raz tam byłam, trochę się zmieniło zamiast dywanu był parkiet, biurko z laptopem zostało przeniesione na środek pokoju, ściany zostały pomalowane na fioletowo-różowy kolor.
-dawno tu nie byłam, dużo się zmieniło- powiedziałam
- od rodziców na urodziny. Mały remont jako prezent
-my też mamy dla ciebie prezent
Na Agnieszki twarzy można było zauważyć niezadowolenie. Przycupnęła na kanapie.
-sto lat!!-krzyknęłam i podałam jej pudełeczko.
Gdy je otworzyła była w szoku
-jeden?- spytała
-drugi musisz kupić sobie sama-powiedziałam i zaczęłam się śmiać
-bardzo śmieszne-zaoponowała
-teraz ja-powiedział Kub-wszystkiego najlepszego, mój prezent jest lepszy- podał jej pudełko z uśmiechem na twarzy
-niech zgadnę pół naszyjnika albo..-otworzyła pudełko i wymamrotała-jeden kolczyk

Spojrzałam na Kubę, a on na mnie i zaczęliśmy się śmiać.

- kupiłem za ciebie-powiedział chłopak
-dziękuje- odpowiedziała nawet na niego nie patrząc ani się nie uśmiechając
-co ci jest? jesteś jakaś inna- naskoczyłam na nią
-urodziny-odpowiedziała- wiesz, że ich nie lubię, przypominają o tym, że człowiek się starzeje, że nie jest nieśmiertelny, koniec naszego świata się zbliża, bo wiesz ostatnio się nad tym zastanawiałam, czy jeśli ktoś umrze to nie jest koniec świata, jego świata?
-ona zawsze jest taka w urodziny?- zapytał Kuba patrząc na nią z przerażeniem
-z roku na rok jest coraz gorzej, w tamtym roku nie miała problemów-odpowiedziałam
-mam pomysł. Agnieszka, zapominamy, że są twoje urodziny, jeśli będziesz zachowywał się normalnie, a nie zastanawiała się nad swoją egzystencją,
Wzięła głęboki chust powietrza
-spróbuje

****


Byliśmy w pizzerii, zamówiliśmy jedną wielką pizze
-świetna- powiedziała Agnieszka
-zgadzam się z tobą-powiedzieliśmy w tym samym czasie ja i Kuba .
Zadzwonił mi telefon. Za pierwszym razem nie odebrała, ale znów zadzwoniła...
_______________________________________

bo nieraz zastanawiam się czy nie usunąć bloga bo mam mało komentarzy, dlatego proszę piszcie komentarze;)))
krytyka też się przyda nie muszą być same pozytywne jeśli coś wam nie pasuje to piszcie w komentarzach...
Tagi: rozdział 4
03.02.2012 o godz. 18:44
Komentuj post użytkownika (maksymalnie 1024 znaki)

Moncia332
3.02.2012, 21:39
Moncia332 napisał(a):
Bardzo ciekawe i oczywiście świetny<3 zapraszam do mnie

Idolka
3.02.2012, 19:39
Idolka napisał(a):
Jest super, ciekawe kto dzwoni.... xD